Pokazywanie postów oznaczonych etykietą shimmer. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą shimmer. Pokaż wszystkie posty
Ania
Kocham fiolety, kocham drobinki, więc Valerie była dla mnie stworzona. Kupiłam ją chyba pół roku temu, włożyłam do pudełka i... jakimś cudem o niej zapomniałam! Miałam w rękach kilka razy, ale wciąż byłam przekonana, że to Yasmeen. Dopiero w ub. tygodniu do mnie dotarło, że to Valerie i że jeszcze jej nawet nie wypróbowałam...

I love purples, I love shimmers, so Valerie was created just for me. I bought it about a half year ago, I put the box and. .. somehow forgot about it! I had it in hands a few times, but still I was convinced that it was Yasmeen. Only last week it hit me that this is Valerie, andI still haven't even tried it ...

Nie wiem co powiedzieć - chyba tylko to, że zachwyca. Zresztą pierwsze zdjęcie chyba najlepiej pokazuje jak wygląda Valerie - po prostu trudno oderwać wzrok. Nasycona, błyszcząca, a przy tym piękne drobinki. Co więcej - z większej odległości też wygląda bardzo ładnie, czego dowód dostałam w autobusie słysząc komentarz młodej dziewczyny o "zaj... lakierze" (moim ;)).
I choć nadal lubię Yasmeen, to Valerie ją zdetronizowała.

I do not know what to say - I think just the fact Valerie delights. I think the first picture shows very good how Valerie looks - just hard to tear eyes. Saturated, shiny and with beautiful particles. And more - from a distance it looks very nice also, what proof I got on the bus heard the young girl's comment about my laquer.

And although I still like Yasmeen, then dethroned her Valerie.



Schnięcie - szybkie (jak z reguły o Zoyi), wytrzymałość - zaskakująco dobra (u mnie 4 dni, czyli sukces ;)). Zmywanie też całkiem szybkie.

Drying - fast (as a rule of Zoya), resistance - surprisingly good (for me 4 days, so success;)). Removing - pretty quick.




Ania
Świeżo malowane Colour Alike był odpowiedzią na propozycję Chanel na wiosnę 2011. Delikatny błękit, z niemal niewidocznym shimmerem, sprawiającym jednak, że całość jest znacznie bardziej wielowymiarowa (drobinki są widoczne z bliska, z daleka całość wygląda na krem).

Nie jest to czysty błękit (pod tym względem Revlon Blue Lagoon jest znacznie czystszy) - ma jakąś domieszkę szarości, która gasi lekko kolor.

Krycie - jak na pastel rewelacyjne (na zdjęciach mam 2 warstwy). Schnięcie bardzo dobre. Po 2 dniach pojawiły mi się rysy, a na trzeci - odpryski, ale to u mnie normalne, więc nie należy się tym kierować w ocenie trwałości :)







Freshly painted Colour Alike was a response to a Chanel's proposal in the spring of 2011. The delicate blue, with an almost invisible shimmer, making it much more multidimensional (particles are visible up close, from afar it looks like the cream).

This is not a pure light blue (in this case Revlon Blue Lagoon is a much cleaner) - has some admixture of gray, which extinguishes the light color.

Opacity - especially it is a pastel is amazing (on the pictures I have 2 layers). Drying is very good. After 2 days, appeared some cracks and in the third - some chips, but that's normal for me, so this should not be addressed in the assessment of life:)
Ania
Sama nie wiem, czy to kolor na letnie, czy na jesienne dni. Na szarugi za delikatny, ale na taką jesień, jaką mamy (raczej słoneczną) - chyba całkiem niezły :)

Pelican Grey to delikatna szarość z bardzo delikatnym shimmerem w tym samym kolorze. Z powodu tej delikatności - to świetna propozycja dla osób, które po kremach zaczynają dopiero sięgać po shimmery. Sam kolor jest też na tyle delikatny, że (podejrzewam) przejdzie także w instytucjach, gdzie dress code jest bardzo mocno określony.
Nakładanie, wysychanie - jak w każdym ChG - świetne.

Byłam przekonana, że wszystkie zdjęcia wyszły mi ostro, a okazało się, że na 7 zdjęć w słońcu - ani jedno. Niemniej - chcę pokazać odcień, więc też wrzucam.




I don't know if this color is better for summer, or for autumn days. On bad weather days is too delicate, but at this autumn, we have this year (rather sunny and beauty) - probably pretty good:)

Grey Pelican China Glaze is a delicate gray with very fine shimmer in the same color. Because of this delicacy could be a great option for people who used to put creams
on nails and now just beginning to reach for the shimmery. The color is also so gentle that (I suspect) it will go well even in institutions, where the dress code is very strictly.

Application, drying are - as in every ChG - great.

I was convinced that all my pictures come out sharp, and it turned out that the 7 pictures in the sun - not one. However - I want to show the shade, so I put one of them.
Ania
Lato co prawda się kończy, ale w tym roku było tak marne, że skoro są słoneczne dni, to warto jeszcze wykorzystać letnie pastele :)

Nigdy wcześniej nie sądziłam, że położę na paznokcie żółty kolor. Ale Revlon Sunhine Sparkle jakoś mnie przyciągnął i... jest świetny! Delikatny, nieprzejrzysty, z mini shimmerem, którego jednak nie widać na paznokciach, natomiast sprawia, że kolor nie jest taki jednolity (albo się łudzę ;)). Największym plusem jest to, że nie wygląda na paznokciach, jakby były chore.

Lakier rozprowadza się zaskakująco przyjemnie (mimo, że jest to pastel). Na zdjęciach mam 2 warstwy - spokojnie wystarczają. Schnięcie jest także całkiem niezłe, nawet bez wysuszacza można się bez problemu doczekać twardej warstwy.






Although summer is over, but this year was so poor that noawadays, when there are sunny, I would choose some of summer pastels:)

I've never thought that I will put on my nails yellow laquer. But
Revlon Sunhine Sparkle somehow attracted me and... it's great! Delicate, opaque, with a mini shimmer, invisible on nails, but making color not such uniform (or I delude myself;)). The biggest advantage is that nails don't look as if they were sick.

Painting is surprisingly pleasant (even it is a pastel). On the photos I have 2 layers - IMO - enough. Drying is also quite good, even without drier we can easily wait for hard layer.
Ania
OPI Yodel Me on My Cell zamarzyło mi się od pierwszych słoczy. Piękny niebieski - cudeńko, z delikatnym (chyba) shimmerem. W końcu zamówiłam i przyszedł. W buteleczce nie był taki niebieski, ale nadal. Szok przyszedł w sobotę, gdy położyłam go na paznokcie. Gdzie jest NIEBIESKI? To co mam na paznokciach jest bliższe zieleni niż niebieskości. I mówiąc szczerze - czuję się trochę rozczarowana. Bo choć kolor jest śliczny - teal, ładnie zrównoważony - ani 100% zielony z podtonami, ani niebieski, z zielonymi tonami, to jednak miał być niebieski...

Zrobiłam zdjęcia - i tu kolejne zaskoczenie - lakier na zdjęciach (niezależnie czy w słońcu, czy w cieniu, z lampą, czy bez) jest ślicznie niebieski! Szkoda, że na żywo jednak nie...

Chciałam pokazać go takim, jaki jest naprawdę, dlatego pokombinowałam troszkę z ustawieniami. Mam nadzieję, że Wy również zobaczycie na monitorach ładny teal, jaki widać u mnie. A na jednym ze zdjęć - kolor jaki wyszedł bez ustawień.

Sam lakier jest dość wodnisty i bardzo przejrzysty. Dopiero 3 warstwa była kryjąca, aczkolwiek nadal moje końcówki są lekko widoczne...





I've dreamed about OPI Yodel Me On My Cell since I had seen first swatch. A beautiful blue - pressious with a gentle (I thought) shimmer. At the end I ordered and it came to me. The bottle was not so blue I expected but still. The shock appearenced on Saturday when I put it on nails. And... Where is BLUE? This color which I had on my nails is closer to green than to blue. And to be honest - I feel a little disappointed. In fact the color is pretty - nicely balanced teal- not 100% green with undertones and nor blue with green tones. But I expected something blue...

I have taken pictures - and here is another surprise - laquer on the pictures (whether in sunshine or in shadow with the tube or not) is pretty blue! Too bad that did not in real. I wanted to show it in real color, dso I make some combinations with settings. I hope that you see on monitors also pretty teal which can be seen on mine. And on one photo - a color that went out without settings...

A polish is quite watery and rather transparent. At least 3 layers was opaque but still my tips are slightly visible.
Ania
Marzę o pięknym, ale mocno kryjącym srebrze (chcę sobie robić pseudo frencza - granat lub fiolet ze srebrną końcówką). Miałam nadzieję, że Orly Shine (Orly Foil FX) takowy będzie. Niestety, jak widać na niektórych zdjęciach - nawet przy 3 warstwach końcówka nadal jest lekko widoczna (środkowe palce to 2 warstwy, zewnętrzne - 3; różnicy w kolorze i błysku nie zauważyłam), więc z tym kryciem to tak sobie jest.

Gdyby nie mój ukryty cel, to można byłoby powiedzieć, że lakier jest zachwycający - w przeciwieństwie do wielu mu podobnych, nie jest frostem - nie ma śladów pędzelka. Dodatkowo zawiera micro-glitter, dzięki czemu kolor jest co najmniej trójwymiarowy. W słońcu - po prostu świeci. Ogólnie - na pewno warto, tym bardziej, że - jak z każdym Orly - nie miałam problemu z nakładaniem, ani schnięciem.





I dream of a beautiful but very concealing silver polishnail (I want it for making pseudo-French - based on navy blue or dark violet with a silver tip). I hoped that the Orly Shine (by Orly Foil FX) will be the one but unfortunately, as seen on some pictures - even with 3 layers tips are still slightly visible (middle fingers is 2 layers, outer - 3; I didn't notice any difference in color and the flash), so the opacity is not very good...

But I can say (without of my hidden target) that the lacquer is delicious - unlike many of this kind it is not frost - there is no trace of the brush. Additionally it contains micro-glitter, so the color is at least a three (or even more ;))-dimensional. In the sun - just shines.

Overall - definitely worth it especially since - as with every Orly - I had no problem with the imposition or drying.
Ania
Orly Glam to piękna czerwień z malutkimi drobinkami. Dużym plusem tego lakieru jest to, że już przy jednej warstwie wygląda ładnie, a kolor można stopniować. Na zdjęciach mam od 1 do 4 warstw. Przy 4 kolor jest ciemny (moja Mama stwierdziła, że to ciemna śliwka).

Formuła lakieru jest bardzo lekka (taka... cieniutka), dzięki czemu 4 warstwy nadal schną w przyzwoitym czasie, a całość nie jest gruba.

Pędzelek - bardzo dobry, łatwo nim malować i manewrować.






Orly Glam is beauty red with tiny little flecks A big advantage of this polish is that even at a single coat looks nice. Additional the color can be graduated. In the pictures I put from 1 to 4 layers. With four coats color is dark (my Mom said that is a dark plum). Formula is very light (thin) so that even 4 layers remain dry in a decent time and the whole is not thick.

Brush is very good and it' s easy to paint and maneuvered him.
Ania
Chyba wypatrzyłam go u Nihridy (http://nihrida.blogspot.com/2010/11/essence-choose-me.html), potem dorzuciła się Sabbatha (http://spookynails.blogspot.com/2010/11/i-choose-you.html) i po prostu zachorowałam na ten lakier - musiałam mieć Essence Choose Me!. Pomalowałam nim paznokcie w piątek, późnym wieczorem - cudo - siedziałam i patrzyłam na swoje paznokcie :) Zielonkawo-niebieski, z mieniącymi się drobinkami (niebieskie, zielone, złote), niewątpliwie przykuwającymi wzrok. Pierwsze rozczarowanie przyszło po 14 w sobotę - pojawiły się... pierwsze odpryski. Po 13 godzinach?? Już? Wieczorem miałam już także lekko wytarte końcówki :( Czyli cudo, ale raczej tylko kilkugodzinne - ot, pomalować paznokcie na imprezę i po powrocie zmyć. Plusem jest to, że struktura lakieru pozwala na łatwe i praktycznie niewidoczne uzupełnienia. Ale po 4 miałam dość.

Strasznie mi szkoda, bo kolor i struktura są przepiękne, ale ta trwałość sprawia, że pewnie nie będę nim często malować. Z tego też względu zdjęcia są kiepskie - słońca nie ma, więc tylko lampka (wyniebieszczyła mi ten lakier - najlepiej wyszedł na ostatnim zdjęciu), nie widać też takiego uroku, jaki jest na żywo. Mimo kiepściutkiej trwałości - warto go mieć w kolekcji :)



I think I saw it as first at Nihrida's blog (http://nihrida blogspot com/2010/11/essence-choose-me html) then at  Sabbatha's one (http://spookynails blogspot com/2010/11/i- choose-you html) and I just got sick on the Essence Choose Me! I just had to have it :)
I painted my nails on Friday late in the evening and I sat and looked at fingernails:) Greenish-blue with a shining flecks (blue, green and gold) are undoubtedly eye-catching. The first disappointment came after 2 pm on Saturday - there were first chips. After 13 hours? Already? At the evening I have had the slightly worn tip. In that situation that miracle polish is rather for only a few hours - that is paint nails for a party and after remove. The advantage is that the structure of the coating allows easy and practically invisible additions. But after the 4th I had enough. Terribly I feel sorry because the color and texture are beautiful but the durability makes it I probably will not paint it often. For this reason the pictures are bad - there is no sun so the only light is my lamp (it made my photo much more blue then in real - the best is in the last photo). Despite very short duration - it is worth it to have it in your collection.
Ania
Czerwieni noc, czyli porównanie 4 czerwieni z drobinkami - wpisujących się idealnie w świąteczne kolekcje i swatche :)
Najlepiej kolory są chyba oddane na 3, najgorzej zmywał się  oczywiście glitter (mówiąc szczerze - tragedia), a najładniejszy (choć na zdjęciu nie widać tego) jest ChG :)



Ania
Gdy robiłam zamówienie China Glaze na Ebay, Midnight Mission (939, seria Vintage Vixen) był ostatnim, jaki dołożyłam do koszyka. I jak to mówią - ostatni będą pierwszymi - tak i ten stał się moim ulubionym :) Od 3 tygodni nakładam go co drugi raz i bardzo lubię moje paznokcie w nim :)

Jak każdy China - nakłada się bardzo dobrze, jest dobrze napigmentowany - grubsza warstwa pozwala nawet na uznanie go za 1-warstwowca (przez co świetnie nadaje się do pieczątek). Dwie warstwy schną akceptowalnie szybko (choć Zoyi nie pobijają), trzymają się też nieźle.

Sam Midnight Mission to ciemny granat ze srebrnymi drobinkami . Drobinki są niewielkie (po pomalowaniu warstwa jest gładka, nie ma żadnych chropowatości,a  zmywa się bezproblemowo), ale jest ich dużo, dzięki czemu kolor delikatnie się skrzy. Myślę, że Sarah z Crystal Polish ma rację - to ukoronowanie tej kolekcji i chyba nie znam innego lakieru o takim kolorze i efekcie.

-----------------------------------

When I made my order on Ebay with China Glaze, Midnight Mission (939, Vintage Vixen collection) was the last one I put to the basket. And as it is said - the last shall be first - so MM has become my favorite:). For three weeks I impose it at every second time when I make new mani and I really like my nails in it :)

Like all ChG - it is very well pigmented, so it if You like thicker layer, it can even be considered as a 1-coat polish (that's why they are ideal for stamps). Two layers are drying in acceptable time (although they are not better than Zoya) and they last long. 
MM is a dark navy blue with silver flecks. Particles are small (painting layer is smooth with no roughness and removes easily) but there are many in there, so color sparkles delicately. I think Sarah z Crystal Polish  is right - this is the culmination of this collection and I think I don't know other polish of such color and effect.









Ania





Nie pamiętam jak to się stało, że kupiłam ten lakier. Prawdopodobnie skusiło mnie te 45 sec i w sumie dość przyjazny kolor (taki, którym mogę pomalować paznokcie mając rano spotkanie z konserwatywnym klientem, lunch ze znajomymi i wieczorem randkę ;)). (Nie kierujcie się wzornikiem na stronie Astora - tamtejsze 315 nie przystaje zupełnie do rzeczywistości).


Trudno było oddać kolor tego lakieru - bliższy rzeczywistości jest pierwsze zdjęcie (bez lampy, w dziennym świetle, ale bez słońca), choć powinien być tak ze 2 tony ciemniejszy. Lampa na drugim zdjęciu wydobyła masę różowości, której nie widać na co dzień.




Lakier rzeczywiście schnie błyskawicznie. Nie sprawdzałam, czy wystarcza mu 45 sek, ale po 2 minutach jedna warstwa jest sucha i twarda. Dwie warstwy potrzebują ok 7 minut.
Jedna uwaga - jeśli warstwy są cienkie, to lakier wysycha szybciej, ale potrzeba 3 warstw na pełne krycie (najlepiej widać to na zdjęciu z lampą, na małym palcu - widać białą końcówkę). Przy ciut gruszych warstwach krycie jest pełne.

Pędzelek - jest świetny. Szeroki, w moim przypadku -  niemal idealny. Mógłby być ciut twardszy, żeby łatwiej było operować przy skórkach, ale i tak jest jednym z lepszych, jakie znam :)

Lakier ma masę drobinek - ale nie nachalnych, tworzących delikatny różo-beż. Zmywa się bezproblemowo.

Na koniec trwałość - jest niezła - u mnie wytrzymuje w granicach 4, a nawet (z topem) 5 dni. Ma jednak minus (tu nie wiem, czy to właśnie kwestia topa, czy nie) - po ok. 3 dniach mam wrażenie jakby kolor był przybrudzony.
--------------------------------------------------------------------

I don't remember How it happened I've bought this polish. Probably it was "45 sec" and very friendly colour (good for meeting with client, lunch with friend and evening date also ;)). Remember - do not follow the collour showing on Astor page - that's 315 is completle different than real one).


It was difficult to show the colour in right way. Much closer to reality is the first picture (without flash in daylight but without the sun also) but should be about two tones darker. Flash on the other showed the mass of the rosy which is not seeing in the reality.  

The polish dries really fast. I didn't check if it is really in 45 seconds dry but after 2 minutes of one layer is dry and hard. Two layers need about 7 minutes. One note - if the layers are thin,  the polish dries faster but you need 3 layers for full coverage (it is seen the best in the picture with a flash on the little finger - you can see a white tip). If You use a bit thicker layers, overlap is complete.

Brush - is great. I think it's almost perfect. It could be a little harder to make it a little easier to manipulate, but it is one of the best that I know.

  
Polish has a a lot of particles - but not intrusive - they are forming delicate rose-beige colour. Washes off is very easily. Fastness is not bad - for me Astor lasts between 4 and even (with top-coat) 5 days. However after about 3 days I feel like the color was mucky a little (but I don't know if it lack of polish or my top).
Ania
Zoya Yasmeen - zakochałam się w niej od pierwszego wejrzenia. Na szczęście mnie nie zawiodła. To przepiękny głęboki fiolet (ale nie vamp) o dość silnym połysku (bez top-coata i z nim wygląda praktycznie tak samo). W praktyce da się z nim wyjść już po jednej warstwie, aczkolwiek trzeba wówczas położyć grubszą. Dla mnie idealnie wygląda po położeniu dwóch - trzy (co znalazłam na kilku blogach) są według mnie niepotrzebne. Tym bardziej, że przy dwóch lakier jest suchy po ok. 10 minutach. 3 warstwy wydłużyły ten czas do ponad 30...
Lakier ma delikatny shimmer, trzyma się dość długo (co w moim przypadku oznacza 4 dni - ale dla mnie norma to 2,5-3), maluje się bardzo dobrze.

Na dolnym zdjęciu - Yasmeena pokryta matem z Essence. Dotąd myślałam, że nic nie przekona mnie do matowego lakieru. Ale Yasmeenę w takim wydaniu mogę nosić :)

------------------------------

I've falled in love with Yasmeen Zoya when I saw it first time. Fortunatelly it didn't take me down :) It's wonderful deep purple (but not a vamp) with a high gloss (with and without a top-coat is the same in fact). If U need to go in hurry, U can use one coat only, but the best is after 2 coats using. I've found that some bloggers used 3 ones, but IMO 3 are unnecessary. Especially that 2 coats are dried after 10 minutes - 3 need about 30, so much longer.

Yasmeen has light shimmer and is long lasting. Comfort brush is easy to put the polish on nails.

At the bottom - Yasmeen with mat top of the Essence. Till this day I was sure that noone could persuade me to mat polishnail. But mat Yasmeen is almost such beautiful as gloss :)

Światło dzienne, cień, bez lampy/ Daylight, in shadow, without a flash


Z lampą / With a flash

Z matowym topem/ With mat top-coat