Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fiolet. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fiolet. Pokaż wszystkie posty
Ania
Uwielbiam efekty holo na paznokciach, a na dodatek jakoś wcześniej nie miałam ani jednego Q (tylko inne CA), więc gdy zobaczyłam rozbudowaną szafę (no, 3 półki, ale wcześniej był mały, kilkulakierowy stojaczek) w Galerii Krakowskiej, a tam całą masę Q, to oczywiście zaczęłam "poszukiwania". W oczy wpadł mi nr 118 (na butelce nie było nazwy :() - jakby szary, jakby fiolet. W dłoni mignęły mi drobiny holo i w tym momencie MUSIAŁ być mój ;)

I love the holo effect on the nails, and - in addition - somehow I hadn't even a single Q by Colour Alike (only other CA laquers). So, when I saw an extensive wardrobe, (well, 3 shelves in fact, but before there was little holder only) in the Cracow Gallery, with a whole bunch of Q, then of course I began to "search". Came to me No. 118 (a name wasn't on the bottle :() - some gray, some purple. I caught a glimpse in the hands of holo particles and at this point it needed to be mine;)


Nałożyłam go wczoraj wieczorem - efekt widoczny na zdjęciach :) Nie jest to mocne holo, jak w CHG (jak choćby ten http://polishnailholic.blogspot.com/2010/12/niedajacywzrokuoderwac-kaleidoscope-him.html :)), ale całkiem przyjemne. Na dodatek lakier w cieniu też wygląda bardzo ładnie (co nie zawsze się zdarza).

I put it last night - the effect is seen in the pictures:) This is not a strong holo as ChG (like this http://polishnailholic.blogspot.com/2010/12/niedajacywzrokuoderwac-kaleidoscope-him.html:)), but quite pleasant. In addition, the paint in the shade also looks very nice (which is not always the case).


Baza to szarość, ale z silnym fioletowym połyskiem (przypomina mi ten z Weekendowego Szału CA). Niemniej całość jest interesująca, a równocześnie spokojna (może być bezproblemowo noszona w wielu biurach). Z tego samego względu nazwa (Diskorelaks) nie za bardzo mi tu pasuje, ale cóż ;)
Holo jest widoczne nawet w zwykłym sztucznym świetle, także nie musi być silnego słońca, by podziwiać ten efekt :)

The base is gray, but with a strong purple shades (this reminds me of the Crazy Weekend by CA). However, the whole is very interesting, while calm (can be easily worn in many offices). For the same reason the name (Diskorelaks) I do not really fit;)

Holo is visible even in ordinary artificial light, also does not have to be strong sun to admire the effect:)





Ania
Savina Black Pearl to bardzo specyficzny lakier. Z jednej strony w dobrym świetle (nie za mocnym, sztucznym ;)) można się w nim zakochać. Jest szary, niebieski, fioletowy - i to na raz :) Dodatkowo świetnie kryje - nawet jedna warstwa wystarczyła.
Jednak w słabym jest wszystko-mający-więc-gubiący. Bo teoretycznie to duochrom (teoretycznie, bo jakoś nie zawsze), trochę frost, paru innych wykończeń też się da dopatrzeć.

Savina Black Pearl is a very specific paint. On the one hand, in a good light (not too strong, artificial;)) can be just in love with. It is gray, blue, purple - and all of that at once:) In addition is very well opaque - even one layer was enough.

However, in the weak light is all-having-so-strange. Because theoretically it is duochrom (theoretically, because somehow not always), a little frost, a few other finishes can also be discerned.



Ogólnie - podobało mi się porównanie na którymś z blogów - jak benzyna na asfalcie ;) Jeśli lubiecie dziwadełka i do tego frost Wam nie przeszkadza - warto mieć. Ale jak nie przepadacie, to po jednym pomalowaniu - pójdzie w odstawkę.

Overall - I liked the comparison on one of the blogs - like gasoline on asphalt ;) If you like strangelets, and the frost does not bother you - you should have it. But if You don't like this kind of effects - it would be one painting - than will stay on shelf.



Sama Savina przypomina mi trochę China Glaze (pewnie przez butelkę ;)), ale z mniejszą trwałością.

Savina reminds me a little China Glaze (probably by the bottle;)), but with less durability. 


Ania
Kocham fiolety, kocham drobinki, więc Valerie była dla mnie stworzona. Kupiłam ją chyba pół roku temu, włożyłam do pudełka i... jakimś cudem o niej zapomniałam! Miałam w rękach kilka razy, ale wciąż byłam przekonana, że to Yasmeen. Dopiero w ub. tygodniu do mnie dotarło, że to Valerie i że jeszcze jej nawet nie wypróbowałam...

I love purples, I love shimmers, so Valerie was created just for me. I bought it about a half year ago, I put the box and. .. somehow forgot about it! I had it in hands a few times, but still I was convinced that it was Yasmeen. Only last week it hit me that this is Valerie, andI still haven't even tried it ...

Nie wiem co powiedzieć - chyba tylko to, że zachwyca. Zresztą pierwsze zdjęcie chyba najlepiej pokazuje jak wygląda Valerie - po prostu trudno oderwać wzrok. Nasycona, błyszcząca, a przy tym piękne drobinki. Co więcej - z większej odległości też wygląda bardzo ładnie, czego dowód dostałam w autobusie słysząc komentarz młodej dziewczyny o "zaj... lakierze" (moim ;)).
I choć nadal lubię Yasmeen, to Valerie ją zdetronizowała.

I do not know what to say - I think just the fact Valerie delights. I think the first picture shows very good how Valerie looks - just hard to tear eyes. Saturated, shiny and with beautiful particles. And more - from a distance it looks very nice also, what proof I got on the bus heard the young girl's comment about my laquer.

And although I still like Yasmeen, then dethroned her Valerie.



Schnięcie - szybkie (jak z reguły o Zoyi), wytrzymałość - zaskakująco dobra (u mnie 4 dni, czyli sukces ;)). Zmywanie też całkiem szybkie.

Drying - fast (as a rule of Zoya), resistance - surprisingly good (for me 4 days, so success;)). Removing - pretty quick.




Ania
Miał być tydzień z Orly, a mignął mi jak błyskawica. I zamiast 6 wpisu - jest 3 :(:(

Dziś chyba najciekawszy ze wszystkich, jakie mam - Space Cadet. Pierwsza warstwa jest... brzydka. Zastanawiałam się nawet, czy to na pewno to cudo, które oglądałam na blogach...




Druga warstwa pokazała, że to jednak jest TO cudo. Kolor jest piękny - wielowymarowy, błyszczący, niejednoznaczny. Przyciąga uwagę fioletowo-złoto-szarą poświatą i foliowym wykończeniem. Całość wygląda jakby płynęła. Muszę przyznać, że dla tego lakieru warto wydać całkiem sporą cenę - wiem, że jest dupe (Hard Candy), ale u nas niedostępny, a ten lakier bezwzględnie warto mieć w swojej kolekcji.









I planned Orly's week, but that 7 days flashed like lightning... And instead of 6th entry - there is 3rd one :(

Today I show probably the most interesting of all Orly I have - Space Cadet.
The first layer is ugly, I even wondered if it is a wonder that I watched on blogs...

The second opaque has shown that it was indeed a miracle. The color is beautiful - with a lot of dimensions, glossy, ambiguous. It attracts the attention of purple-gold-gray lights and foil trim. The whole looks as it would float.

I must admit that this polish is worth to spend quite a big price - I know it's a dupe (Hard Candy) but in Poland is not avalaible. And Orly Space Cadet is must-have definitly.
Ania
Weekendowy Szał (441) Colour Alike to jeden z najciekawszych kolorów w mojej kolekcji. W zależności od światła bywa szary  z domieszką brązu, bywa fioletowy, ze słabszą lub silniejszą poświatą. Równocześnie jest na tyle dyskretny, że spokojnie można go nałożyć na biznesowe spotkanie z konserwatywnym klientem, czy do teściów, ale też na tyle ciekawy, że i na imprezie będzie na miejscu.

Nakłada się bardzo dobrze, może być nawet jako 1-warstwowiec (choć ja z przyzwyczajenia wolę dwie :)). Na pewno w mojej pierwszej 10 lakierów.








Weekend Crazy Time (441) by Colour Alike is one of the most interesting colors in my collection. Depending on the light sometimes is been seeing as gray with brown tones, sometimes as purple with weaker or stronger glow. At the same time is so discreet that you can safely put it on nails for the business meeting with a conservative client or with in-laws parents but also so interesting that will be ok at the party also.

Imposes is very well, could be even as 1-coat polish (though I prefer the two habit:)) Certainly  is in my ten top.
Ania
Zoya Yasmeen - zakochałam się w niej od pierwszego wejrzenia. Na szczęście mnie nie zawiodła. To przepiękny głęboki fiolet (ale nie vamp) o dość silnym połysku (bez top-coata i z nim wygląda praktycznie tak samo). W praktyce da się z nim wyjść już po jednej warstwie, aczkolwiek trzeba wówczas położyć grubszą. Dla mnie idealnie wygląda po położeniu dwóch - trzy (co znalazłam na kilku blogach) są według mnie niepotrzebne. Tym bardziej, że przy dwóch lakier jest suchy po ok. 10 minutach. 3 warstwy wydłużyły ten czas do ponad 30...
Lakier ma delikatny shimmer, trzyma się dość długo (co w moim przypadku oznacza 4 dni - ale dla mnie norma to 2,5-3), maluje się bardzo dobrze.

Na dolnym zdjęciu - Yasmeena pokryta matem z Essence. Dotąd myślałam, że nic nie przekona mnie do matowego lakieru. Ale Yasmeenę w takim wydaniu mogę nosić :)

------------------------------

I've falled in love with Yasmeen Zoya when I saw it first time. Fortunatelly it didn't take me down :) It's wonderful deep purple (but not a vamp) with a high gloss (with and without a top-coat is the same in fact). If U need to go in hurry, U can use one coat only, but the best is after 2 coats using. I've found that some bloggers used 3 ones, but IMO 3 are unnecessary. Especially that 2 coats are dried after 10 minutes - 3 need about 30, so much longer.

Yasmeen has light shimmer and is long lasting. Comfort brush is easy to put the polish on nails.

At the bottom - Yasmeen with mat top of the Essence. Till this day I was sure that noone could persuade me to mat polishnail. But mat Yasmeen is almost such beautiful as gloss :)

Światło dzienne, cień, bez lampy/ Daylight, in shadow, without a flash


Z lampą / With a flash

Z matowym topem/ With mat top-coat