Pokazywanie postów oznaczonych etykietą foil. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą foil. Pokaż wszystkie posty
Ania
Marzę o pięknym, ale mocno kryjącym srebrze (chcę sobie robić pseudo frencza - granat lub fiolet ze srebrną końcówką). Miałam nadzieję, że Orly Shine (Orly Foil FX) takowy będzie. Niestety, jak widać na niektórych zdjęciach - nawet przy 3 warstwach końcówka nadal jest lekko widoczna (środkowe palce to 2 warstwy, zewnętrzne - 3; różnicy w kolorze i błysku nie zauważyłam), więc z tym kryciem to tak sobie jest.

Gdyby nie mój ukryty cel, to można byłoby powiedzieć, że lakier jest zachwycający - w przeciwieństwie do wielu mu podobnych, nie jest frostem - nie ma śladów pędzelka. Dodatkowo zawiera micro-glitter, dzięki czemu kolor jest co najmniej trójwymiarowy. W słońcu - po prostu świeci. Ogólnie - na pewno warto, tym bardziej, że - jak z każdym Orly - nie miałam problemu z nakładaniem, ani schnięciem.





I dream of a beautiful but very concealing silver polishnail (I want it for making pseudo-French - based on navy blue or dark violet with a silver tip). I hoped that the Orly Shine (by Orly Foil FX) will be the one but unfortunately, as seen on some pictures - even with 3 layers tips are still slightly visible (middle fingers is 2 layers, outer - 3; I didn't notice any difference in color and the flash), so the opacity is not very good...

But I can say (without of my hidden target) that the lacquer is delicious - unlike many of this kind it is not frost - there is no trace of the brush. Additionally it contains micro-glitter, so the color is at least a three (or even more ;))-dimensional. In the sun - just shines.

Overall - definitely worth it especially since - as with every Orly - I had no problem with the imposition or drying.
Ania
Miał być tydzień z Orly, a mignął mi jak błyskawica. I zamiast 6 wpisu - jest 3 :(:(

Dziś chyba najciekawszy ze wszystkich, jakie mam - Space Cadet. Pierwsza warstwa jest... brzydka. Zastanawiałam się nawet, czy to na pewno to cudo, które oglądałam na blogach...




Druga warstwa pokazała, że to jednak jest TO cudo. Kolor jest piękny - wielowymarowy, błyszczący, niejednoznaczny. Przyciąga uwagę fioletowo-złoto-szarą poświatą i foliowym wykończeniem. Całość wygląda jakby płynęła. Muszę przyznać, że dla tego lakieru warto wydać całkiem sporą cenę - wiem, że jest dupe (Hard Candy), ale u nas niedostępny, a ten lakier bezwzględnie warto mieć w swojej kolekcji.









I planned Orly's week, but that 7 days flashed like lightning... And instead of 6th entry - there is 3rd one :(

Today I show probably the most interesting of all Orly I have - Space Cadet.
The first layer is ugly, I even wondered if it is a wonder that I watched on blogs...

The second opaque has shown that it was indeed a miracle. The color is beautiful - with a lot of dimensions, glossy, ambiguous. It attracts the attention of purple-gold-gray lights and foil trim. The whole looks as it would float.

I must admit that this polish is worth to spend quite a big price - I know it's a dupe (Hard Candy) but in Poland is not avalaible. And Orly Space Cadet is must-have definitly.
Ania
China Glaze For Audrey to chyba lakier, który zna każda lakieromaniaczka. Jest śliczny - trochę miętowy, trochę błękitny (wedle Wikipedii kolor ten ma już nazwę Tiffany blue, czyli niebieski Tiffany'ego), idealnie kremowy, lekko błyszczący. I to jego chciałam pokazać, ale moja ulubiona odżywka, którą używam jako bazę nagle odmówiła posłuszeństwa i narobiła bąbli. Mając dość mało czasu, nie chciałam zmywać i nakładać lakieru jeszcze raz...Wreszcie przyszedł mi do głowy lakier, który stoi na półce jakby stworzony na takie sytuacje - Diamonds (nr 05) z Sally Hansen (seria Diamond Strenght). Przejrzysta, bezbarwna baza z milionem drobinek tworzy efekt chyba foil (po 2 warstwach) i niweluje (optycznie) bąble. Dzięki temu, że drobinki są przejrzyste, w zależności od kąta padania światła, niektóre przyjmują kolor lakieru - bazy, co daje jeszcze ciekawszy efekt. Muszę przyznać, że choć For Audrey bardzo mi się podoba, to w wersji diamentowej mnie oczarowała jeszcze bardziej :)

Aplikacja jest bardzo łatwa, na suchej bazie diamentowa wartstwa wysycha w ciągu dosłownie kilku minut. Na mokrej ChG - ok. 20 minut, ale wówczas całość jest miękka jeszcze ok. 30-40 minut, więc trzeba uważać.

----------------------------------------

China Glaze For Audrey is the very well-known polish nail. It's beautiful color - part of mint, part of blue (as Wikipedia said, it was named as Tiffany Blue), ideal cream with little gloss. And I planed this one to show, but my favorite nail conditioner made me bad surprice with a lot of bubbles. I didn't have any time for making mani one more time :( Solution was on my shelf - it was Diamonds (nr 05) by Sally Hansen (Diamond Strenght collection). Transparent clear base with milions little particles making a foil effect and giving the impression that bubbles are invisible. I like For Audrey very much but Audrey with Diamonds is just great :)

Application is very easy, putting diamonds on dry base, all manu is dried in 5-7 minutes, putting on wet - drying about 20.





Macro.