Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niebieski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niebieski. Pokaż wszystkie posty
Ania
Wibo 68 pokazywałam już wcześniej tutaj - ale (choć nadaje się do tego rewelacyjnie) nigdy w wersji mat ;)

I showed Wibo 68 the previously here - but (though suitable for the sensational), never in a matt ;)
W końcu wczoraj przerobiłam go na matowy topem Essence Matt i zrobiłam zdjęcie. Na żywo jest chyba jeszcze piękniejszy, niż na tych zdjęciach - dzięki drobnym, a gęstym drobinkom, całość prezentuje się niezwykle - bo choć widać, że to mat, to niektóre drobinki (przez kolor) nadal jakoś połyskują :) Polecam gorąco.

Yesterday, I finally matted it and took a photos. In live it is perhaps even more beautiful than in the pictures - thanks to small and dense particles, the whole presents wonderful - because even though you can see that this mat, some particles (because of the color) somehow still sparkle :) I recommend it strongly.


Niestety - jak to mat (także tylko zmatowiony) - ma krótki okres przydatności. Lakier położyłam przedwczoraj wieczorem, zmatowiłam wczoraj wieczorem (nietknięty), a dziś na większości końcówek mam odpryski. Nie są duże, ale są. Ale to już taka uroda matów, niestety (miałam Essence, który sobie zostawiłam, OPI i Inglot, które poszły w świat - żaden nie utrzymywał się zbyt długo).

Unfortunately - like all mats - this mani has a short life. I laid lacquer day before yesterday evening, last night I matted it (intact), and today I have splinters the majority of tips . There are not big, but they are. But it's such a beauty essential issues, unfortunately (I have Essence that I left myself, I had also OPI and Inglot, which send to others and none of them stayed too long). 


Ania
Savina Black Pearl to bardzo specyficzny lakier. Z jednej strony w dobrym świetle (nie za mocnym, sztucznym ;)) można się w nim zakochać. Jest szary, niebieski, fioletowy - i to na raz :) Dodatkowo świetnie kryje - nawet jedna warstwa wystarczyła.
Jednak w słabym jest wszystko-mający-więc-gubiący. Bo teoretycznie to duochrom (teoretycznie, bo jakoś nie zawsze), trochę frost, paru innych wykończeń też się da dopatrzeć.

Savina Black Pearl is a very specific paint. On the one hand, in a good light (not too strong, artificial;)) can be just in love with. It is gray, blue, purple - and all of that at once:) In addition is very well opaque - even one layer was enough.

However, in the weak light is all-having-so-strange. Because theoretically it is duochrom (theoretically, because somehow not always), a little frost, a few other finishes can also be discerned.



Ogólnie - podobało mi się porównanie na którymś z blogów - jak benzyna na asfalcie ;) Jeśli lubiecie dziwadełka i do tego frost Wam nie przeszkadza - warto mieć. Ale jak nie przepadacie, to po jednym pomalowaniu - pójdzie w odstawkę.

Overall - I liked the comparison on one of the blogs - like gasoline on asphalt ;) If you like strangelets, and the frost does not bother you - you should have it. But if You don't like this kind of effects - it would be one painting - than will stay on shelf.



Sama Savina przypomina mi trochę China Glaze (pewnie przez butelkę ;)), ale z mniejszą trwałością.

Savina reminds me a little China Glaze (probably by the bottle;)), but with less durability. 


Ania
OPI Yodel Me on My Cell zamarzyło mi się od pierwszych słoczy. Piękny niebieski - cudeńko, z delikatnym (chyba) shimmerem. W końcu zamówiłam i przyszedł. W buteleczce nie był taki niebieski, ale nadal. Szok przyszedł w sobotę, gdy położyłam go na paznokcie. Gdzie jest NIEBIESKI? To co mam na paznokciach jest bliższe zieleni niż niebieskości. I mówiąc szczerze - czuję się trochę rozczarowana. Bo choć kolor jest śliczny - teal, ładnie zrównoważony - ani 100% zielony z podtonami, ani niebieski, z zielonymi tonami, to jednak miał być niebieski...

Zrobiłam zdjęcia - i tu kolejne zaskoczenie - lakier na zdjęciach (niezależnie czy w słońcu, czy w cieniu, z lampą, czy bez) jest ślicznie niebieski! Szkoda, że na żywo jednak nie...

Chciałam pokazać go takim, jaki jest naprawdę, dlatego pokombinowałam troszkę z ustawieniami. Mam nadzieję, że Wy również zobaczycie na monitorach ładny teal, jaki widać u mnie. A na jednym ze zdjęć - kolor jaki wyszedł bez ustawień.

Sam lakier jest dość wodnisty i bardzo przejrzysty. Dopiero 3 warstwa była kryjąca, aczkolwiek nadal moje końcówki są lekko widoczne...





I've dreamed about OPI Yodel Me On My Cell since I had seen first swatch. A beautiful blue - pressious with a gentle (I thought) shimmer. At the end I ordered and it came to me. The bottle was not so blue I expected but still. The shock appearenced on Saturday when I put it on nails. And... Where is BLUE? This color which I had on my nails is closer to green than to blue. And to be honest - I feel a little disappointed. In fact the color is pretty - nicely balanced teal- not 100% green with undertones and nor blue with green tones. But I expected something blue...

I have taken pictures - and here is another surprise - laquer on the pictures (whether in sunshine or in shadow with the tube or not) is pretty blue! Too bad that did not in real. I wanted to show it in real color, dso I make some combinations with settings. I hope that you see on monitors also pretty teal which can be seen on mine. And on one photo - a color that went out without settings...

A polish is quite watery and rather transparent. At least 3 layers was opaque but still my tips are slightly visible.
Ania
Nie przepadam za matowymi lakierami, ale Orly dałam szansę ze względu na satynowe wykończenie. Jest ciekawe, choć nie do końca jestem przekonana, że to dla mnie.

Kolor jest bardzo ładny, choć bardziej zachwyca mnie pokryty błyszczącym topem (wskazujący i serdeczny). Ładny, głęboki granatowy krem (zastanawiam się nad dosypaniem do niego drobinek :D).

Sam lakier rozprowadza się bez najmniejszego problemu, wystarczy jedna warstwa (na serdecznym i małym są dwie - na zdjęciu widać niewielką różnicę, na żywo - praktycznie żadnej). Lakier ma też świetny pędzelek, który ułatwia operowanie obok skórek (specjalnie po pomalowaniu nic więcej nie robiłam - to efekt dobrego pędzelka). Jedna uwaga - trzeba malować szybko, bo lakier bardzo szybko wysycha i robią się brzydkie mazy wówczas.







Na koniec - ciekawostka. Dystrybutor nie sprawdził naklejki - i na matowym lakierze mamy naklejkę o... wysokim połysku ;):
--------------------------
I am not a fan of matte polishes but I have given a chance to Orly Blue Suede because of a satin finish. It is interesting though I am not entirely convinced that it is for me.

The color is very nice though I prefere it more delights after covering with a glossy top (on indicate and ring fingers). It's nice deep blue cream (but I'm wondering about adding some shimmer particles :D).

The lacquer is putting on without any problem with just one layer (on a ring and a little ones there are two coats - the picture shows a small differences but in real is not visible any). Varnish has also a great brush which improves the handling near cuticles. Specifically I did nothing else about putting - there is a result of a good brush only). One notice - you need to paint quickly because a polish dries very quickly and could be with ugly tracks.
Ania
Dziś miał być całkiem inny wpis - zrobiłam swatche Orly i to one miały dziś się pojawić. Ale od paru dni już mnie ciągnęło do nowego zakupu China Glaze - Kaleidoscope Him Out i OMG! Nałożyłam Kaleidoscope i jest tak piękny, że... OMG! nie dostanie już dziś (ani pewnie jutro) szansy :)

Kaleidoscope to piękne, wyraziste, niebieskie holo. Jednowarstwowo pewnie będzie ciekawy do layeringu na ciemnych spodach, 2 samodzielne warstwy sprawiły, że nawet mój Mąż stwierdził "Hmmm, ładne" :) Zresztą - co będę opowiadać - zobaczcie zdjęcie.

Nakładanie - jak w każdym znanym mi ChG - bezproblemowe. Wysychanie też dość szybkie.




Today I've planed completelly another entry - I made Orly swatches and planned them put here today. But a couple of days I have been attracted to the new purchase of China Glaze - Kaleidoscope Him Out and OMG! So I just wore Kaleidoscope and... it is so beautiful that OMG! do not get a chance today (or probably even tomorrow also)!

Kaleidoscope is beautiful clear holo. I think as a 1-coat will be very interesting for layering  on  dark  bottoms. Two layers  made him so fantastoc  that  even  my  husband  said "Hmmm, nice".

Anyway -  what  I  will  tell You - better see  pictures :)
Ania
Zielonego z zazdrości Rimmela ;) poznałam gdy wybrałam się kiedyś na profesjonalny pedi. Zachwycił mnie na tyle, że poszłam go kupić :) To nietypowa zieleń (ale zrobię go jeszcze samodzielnie) - mocno niebieskawa i metaliczna. Essence z kolei to "top glitter" z serii "Twins". Clyde jest niebieski - ma w środku malutkie shimmerowe drobinki oraz duże kwadraty "lusterkowego" brokatu. Nakłada się go dość ciężko - po jednym przejechaniu zostają pojedyncze kwadraty, więc aby było ich więcej, trzeba nałożyć kilka razy. Baza jest gęsta, więc z kolei trzeba tak operować pędzlem, żeby na płytce zostały drobinki, przy równoczesnym ściągnięciu bazy (jej gruba warstwa nie wysycha, tylko wciąż jest miękka, dodatkowo robiąc "efekt tipsa" (płytka wygląda bardzo grubo).

Niemniej jednak efekt jest na tyle ciekawy, że postanowiłam zatrzymać Clyde'a. To świetny efekt na imprezę, szczególnie tam, gdzie jest dużo świateł, bo kwadraty pięknie odbijają kolory.

Na zdjęciach całość jest mocno niebieska - rzeczywiście Clyde przygłuszył dodatkowo zielone tony w Rimmelu i całość na żywo też tak wygląda.








Rimmel Green with envy I met when I'd gone for a professional pedi 2 months ago. Impressed me so much that I've bought it:). It' s unusual green  with a lot of blue tones (I will swatch it separately) - and metallic.

Essence is a "top glitter" from "Twins" clooction. Clyde is blue with a lot od litlle flakies (shimmer) and big square glitter (like a mirror). It's hard to put it nice, but effect is so glam, I'd like to have it in my collection. It's great for a party effect - "mirrors" are great with lights and colors.
Ania
Nie kocham glitterów - za ich zmywanie. Dlatego najczęściej unikam. Ale czy można kochać niebieski i uniknąć Absolutnej Alicji? Prawie nie można... Ale cena lekko powstrzymuje... A jeśli cena jest poniżej 10 zł... I to nie 9,90, ale jeszcze mniej? Wtedy już z całą pewnością nie można :) I żadne zmywanie nie jest straszne :D

Na zdjęciach jest Wibo numer (chyba) 68 (chyba, bo zastanawiałam się, czy nie jest to przypadkiem 88, ale sądzę, że jednak nie). Złoto-srebrno-niebieski brokat zatopiony jest w niebieskiej bazie. Po wyschnięciu ładnie lśni, a po nałożeniu topa - mocno. Żałuję, że obecnie szanse na zdjęcie w słońcu są mizerne, bo prawdopodobnie dopiero wówczas byłoby widać pełen urok tego lakieru.

Dzięki ilości brokatu, a także dzięki kolorowi bazy, lakier jest całkiem nieźle kryjący (na zdjęciach są dwie warstwy - 3 byłyby żywsze w kolorze i na pewno końcówki nie prześwitywałyby - przy dwóch na żywo też ich nie widać). Oczywiście brokat sprawia, że wierzch jest mocno chropowaty  nawet grubsza warstwa topu tego nie wygładza specjalnie.







I don't love glitters - because of their removing. That's why I avoid them. But if you love blue, Absolute Alice avoiding is hard... Almost can not be done. But the price kept me away. But what about if the price is less than 10 zł? And it' s not 9,90 but even less? Then I certainly cannot avoid :) And even removing is not a problem :D
On the pictures are Wibo number 68 (I was wondering if this is not the case 88 but I think not ). Gold-silver-blue glitter is embedded in the blue base. After drying it shines nicely and after the imposition of top - hard. I regret that at present the chances of the picture in the sun are poor. I think in the sun we would see the full beauty of this polish.

The amount of glitter and through the base color the polish is pretty good hiding (in the pictures are two layers - 3 would be more vivid in color and definitely not showing my tips, but with two in real I don't see them also). Of course the glitter makes the top is very rough even thicker layer of smooth masthead did not specifically.
Ania
Chyba wypatrzyłam go u Nihridy (http://nihrida.blogspot.com/2010/11/essence-choose-me.html), potem dorzuciła się Sabbatha (http://spookynails.blogspot.com/2010/11/i-choose-you.html) i po prostu zachorowałam na ten lakier - musiałam mieć Essence Choose Me!. Pomalowałam nim paznokcie w piątek, późnym wieczorem - cudo - siedziałam i patrzyłam na swoje paznokcie :) Zielonkawo-niebieski, z mieniącymi się drobinkami (niebieskie, zielone, złote), niewątpliwie przykuwającymi wzrok. Pierwsze rozczarowanie przyszło po 14 w sobotę - pojawiły się... pierwsze odpryski. Po 13 godzinach?? Już? Wieczorem miałam już także lekko wytarte końcówki :( Czyli cudo, ale raczej tylko kilkugodzinne - ot, pomalować paznokcie na imprezę i po powrocie zmyć. Plusem jest to, że struktura lakieru pozwala na łatwe i praktycznie niewidoczne uzupełnienia. Ale po 4 miałam dość.

Strasznie mi szkoda, bo kolor i struktura są przepiękne, ale ta trwałość sprawia, że pewnie nie będę nim często malować. Z tego też względu zdjęcia są kiepskie - słońca nie ma, więc tylko lampka (wyniebieszczyła mi ten lakier - najlepiej wyszedł na ostatnim zdjęciu), nie widać też takiego uroku, jaki jest na żywo. Mimo kiepściutkiej trwałości - warto go mieć w kolekcji :)



I think I saw it as first at Nihrida's blog (http://nihrida blogspot com/2010/11/essence-choose-me html) then at  Sabbatha's one (http://spookynails blogspot com/2010/11/i- choose-you html) and I just got sick on the Essence Choose Me! I just had to have it :)
I painted my nails on Friday late in the evening and I sat and looked at fingernails:) Greenish-blue with a shining flecks (blue, green and gold) are undoubtedly eye-catching. The first disappointment came after 2 pm on Saturday - there were first chips. After 13 hours? Already? At the evening I have had the slightly worn tip. In that situation that miracle polish is rather for only a few hours - that is paint nails for a party and after remove. The advantage is that the structure of the coating allows easy and practically invisible additions. But after the 4th I had enough. Terribly I feel sorry because the color and texture are beautiful but the durability makes it I probably will not paint it often. For this reason the pictures are bad - there is no sun so the only light is my lamp (it made my photo much more blue then in real - the best is in the last photo). Despite very short duration - it is worth it to have it in your collection.